Potrzeba nam strategii, a nie polityki

Adam Maksymowicz, Tomasz Nałęcz

Na katowickim szczycie COP24 tematyka surowców naturalnych, zwłaszcza kopalnych, została sprowadzona do roli przedmiotu wykorzystywanego jako argument polityczny. Zawsze, gdy w grę wchodzą sprawy z nimi związane, w tle stoją ogromne pieniądze i potężny biznes. Klimat bywa przykrywką do brutalnej walki w polityce surowcowej nie tylko między koncernami, ale także walczącymi o wpływy państwami.

To jeden z istotnych elementów geopolityki. Można zaryzykować stwierdzenie: kto ma surowce, ten ma władzę. Albo lepiej: kto zarządza surowcami, ten ma rzeczywistą władzę! Czym wobec tego jest polityka surowcowa?

Po to, aby realizować politykę surowcową państwa, trzeba wiedzieć, o co w niej chodzi. Jej efekty najlepiej dostrzegane są w zmianach, jakie zachodzą w skali globalnej. Tu polityka każdego państwa ma na celu uzyskanie jak najlepszej pozycji w gronie międzynarodowych konkurentów. Najlepszym przykładem są Chiny, które jeszcze w pierwszej połowie XX wieku zaliczały się do najbiedniejszych państw świata, a teraz są drugim mocarstwem gospodarczym.

W Polsce od trzech dekad nie możemy dopracować się polityki surowcowej, a można powiedzieć, że nie było jej także wcześniej. W czasach PRL założenie było proste: wydobywać jak najwięcej (liczyły się statystyki) nie przejmując się kosztami. W ostatnim czasie podjęto dwie próby przygotowania takiej polityki. Pojawiły się dwie definicje, które niestety nie zapowiadają żadnych zmian w naszej gospodarce surowcowej.

pełny tekst ukazał się w Rzeczpospolitej 14.02.2019

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *